Świat i społeczeństwo ciągle progresują. Nie ważne w jaką stronę, bo nie o tym dziś jest ten post. Jak nawijał kiedyś Łona w jednym ze swoich zacnych kawałków "nie dziwi nas to, bo nie dziwi już nas nic" Ale czy aby w 100 % tak właśnie jest?
Rzecz w tym, że nie. Wciąż przeważająca grupa społeczeństwa jest tak konserwatywna jak naczelny kociarz tego kraju, a tyczy się to w szczególności kobiet. Seks dla wielu z nich, to temat tamu. Pod kołderką, przy zgaszonym świetle, raz w tygodniu, w niedzielę jak Pan przykazał.
Z filmami pornograficznymi jest jak z disco polo - nikt nie słucha, ale każdy zna tekst. Oglądanie ich jest postrzegane dość negatywnie, kojarzy się z raczej z nastoletnimi chłopcami fapującymi przed monitorem komputera, lub dorosłymi mężczyznami pozbawionym życia seksualnego.
To chyba jeden z najbardziej durnych stereotypów jaki panuje w tym społeczeństwie, gdzie poszukiwanie doznań seksualnych często uznawane jest za dewiację. Znam osobiście jedną parę, która nie ma z tym problemu, otwarcie przyznają, że mają pokaźną kolekcję, z której czerpią swoje łóżkowe inspiracje. Czy w tym jest coś złego?
Najbardziej dzikie w tym temacie są kobiety. Przeważająca ich część porno postrzega jako obrzydlistwo. Każda z nich czytała Greya. To się Drodzy Czytelnicy nazywa obłuda i to w najlepszym wydaniu.
A jak Wy Drodzy czytelnicy postrzegacie pornografię?





Jeżeli już się brać za pornografię, to tylko za dobrą, a nie za Greya, który jest parodią ideologii bdsm ;)
OdpowiedzUsuńhttp://amor-tollit-timorem.blogspot.com/
Muszę przyznać, że tekst jest bardzo dobrze napisany i przyjaźnie się czyta, ale te ciągłe przerywniki w postaci obrazków przypominają mi blog typowej gimnazjalistki i dużo ujmują odbiorowi. Jeśli chodzi o mnie, lubię pornografię, ale nie ruszyłabym takiej szmiry jak Grey.
OdpowiedzUsuńpopieram odnośnie obrazków. Niech będą może trochę mniejsze, a więcej wizualnie tekstu :)
Usuńi odn. greya :D
Pornografię najogólniej można podzielić na dwa typy: tą "smaczną", wartą zobaczenia i może wzięcia przykładu, gdzie seks rzeczywiście jest widziany jako przyjemny, może dziki, nieokiełznany - w końcu to jedna ze sfer naszego życia, która wykorzystuje naturalne instynkty. Tu bym wliczyła również nawet BDSM, ale umówmy się, nie przesadzone. Nie mam nic przeciwko kajdankom czy innym takim ;)
OdpowiedzUsuńJest też niestety ta "nie-smaczna" wersja, gdzie ludzie są traktowani dosłownie jak przedmioty, podwieszani w formie lamp, wykorzystywani jako krzesła... No to raczej już zabawa dla wybitnie zniekształconych, moim zdaniem, osobowości.
Czasy się zmieniają, ale niestety wielu ludzi pozostaje w zamknięciu, boją się tego, czego nie znają, przede wszystkim samych siebie. Sporo "winy" stoi po stronie wychowania, właśnie tabu, strachu przed rozmową.
Ja tam do Greya nic nie mam, przeczytałam całą trylogię i jakoś żyję. Ten kto nie czytał nie powinien się wypowiadać. Koleżanka z góry nazwała książkę "szmirą", a skąd wie, że taka jest?? ;)
OdpowiedzUsuń